W strefie ciszy

Cieszy nas fakt, że kwestia osób niesłyszących i świat Głuchych pojawia się coraz częściej na forum publicznym. Jak zetknięcie się z tymi osobami wygląda najlepiej chyba opisał nasz wolontariusz – Jakub Zielonka w swoim liście. Jego treść zamieszczamy poniżej. Oczywiście czekamy na inne wasze spostrzeżenia w tej tematyce.

Często się mówi świat głuchych, Strefa Ciszy i wiele podobnych wyrażeń, dzielimy ludzi na słyszących i niesłyszących. Określenie „świat” głuchych tworzy granicę i rzeczywiście jest to inny świat, coś jak bajkowa Narnia bo jest to fantastyczne miejsce z inspirującymi i fascynującymi ludźmi. Niestety, nie każdy chce się o tym przekonać, lecz Ci którzy przejdą przez te drzwi i zostawią je otwarte, zrozumieją to czego nie rozumieli i dowiedzą się tego czego nie wiedzieli (szczerze to trochę tego jest, zachęcam zaopatrzyć się w zeszyt i długopis). Wtedy doznają szoku, ale tego pozytywnego oczywiście. Takiego jakiego ja doznałem. 

Po pierwsze trzeba sobie uświadomić najważniejsze: Głusi istnieją naprawdę! Nie są mitycznymi stworzeniami jak magiczny lew czy też faun. Mijasz ich codziennie na ulicach, na zakupach, gdy jesteś na placu zabaw z dziećmi, a potem idziecie na lody – Oni też tam są. Prawdopodobnie w Twoim mieście są spotkania głuchych, dla mnie to też był szok (bo w końcu co mieliby robić w moim mieście? a okazuje się że po prostu tutaj mieszkają, najzwyczajniej w świecie). 

Po drugie – czyli najważniejsze zaraz po pierwszym. Jeśli nie masz lub nie miałeś/aś kontaktu z Głuchym to wszystko co wiesz możesz wyrzucić, albo zakopać, w lesie, głęboko i daleko. Dlaczego? Bo słyszący (nie wykluczam siebie też jestem w swoim rodzaju winny) mają swoje wyobrażenie o strefie Ciszy, a nie można wiedzieć czegoś o czymś czego się nie zna. Język migowy nie kończy się na tym małym ludziku w telewizorze co macha śmiesznie rękami, a już na pewno się na tym nie zaczyna. Język migowy jest najpiękniejszym językiem świata, bo w komunikacji nie chodzi o słowa, chodzi o emocje. Emocje, które z czasem zatraciliśmy i nasze rozmowy są po prostu nudne i niepotrzebnie wydłużone, bo mimo że okraszone wspaniałymi słowami, z których połowy nie znamy znaczenia, nie ma w nich nic nadzwyczajnego. 

Po trzecie i według mnie już ostatnie, ale równie ważne i warte zapamiętania. „Głuchy” – tak, „Głuchoniemy” – nie (to słowo idzie też do lasu, trochę głębiej), to jest obraźliwe. Głuchy to nie niemy; niema jest ściana bo nie przekaże Ci, że chce kupić dwa jabłka, ale Głuchy tak – potrafią mówić, nie zawsze tak jak słyszący, ale potrafią.

Dobra jeszcze jedno. Już trochę posługujesz się językiem migowym. Wskazanie palcem to miganie. Przytaknięcie (głową oczywiście) to miganie. Kciuk w górę kciuk w dół, środkowy palec, pokazanie języka, zacieranie dłoni i wiele, wiele innych, może to mało – ale to pokazuje, że miganie jest w nas. Czasem wolimy pokazać palcem gdzie jest pilot niż powiedzieć. Miganie jest w nas. Wejdźcie do szafy otwórzcie drzwi i nie bójcie się, bo czeka was tam wspaniała przygoda do końca życia.

Ostrzegam: ciężko przestać i ciężko chcieć przestać.

 

Pozdrawiam

 

Jakub Zielonka